Strony

poniedziałek, 26 września 2016

Kulisy pracy w branży eventowej cz. I


Pięć dni temu minęło mi równe pół roku od kiedy rozpoczęłam swoją przygodę w branży eventowej - początkowo na stanowisku Asystentki Event Managera, obecnie pracuję jako Junior Project Manager w tej samej firmie. Jeszcze rok temu marzyłam o pracy przy organizacji imprez - dzisiaj mam zbiór półrocznych doświadczeń i wrażeń za sobą. Jednak cały czas się uczę, cały czas coś mnie zaskakuje. I choć UWIELBIAM swoją pracę (tak wiem, to trochę nienormalne i nietypowe żywić takie uczucia do pracy) to oczywiście jak każda inna ma ona również swoje minusy. Bazując na własnych odczuciach postaram się przybliżyć Wam jak wygląda sprawa organizacji eventu "od kuchni".

Dlaczego?
Pomimo tego, że będąc jeszcze na studiach przeczytałam książkę pt. "Organizacja imprez" - Judy Allen, która uchodzi za swoistą biblię eventowców tak naprawdę nie wprowadziła mnie ona wystarczająco dobrze w ten świat. Wydawało mi się, że organizacja firmowych imprez to bułka z masłem - zwłaszcza dla kogoś kto łatwo odnajduje się w nowym środowisku - tak jak ja. 

Ale...
To nie wygląda tak jak w moich (i za pewne Waszych) wyobrażeniach. Duże imprezy wiążą się z napraaawdę długimi i czasochłonnymi przygotowaniami. Co powiecie na to, że już we wrześniu stratują pierwsze spotkania w sprawie Festiwalu Gwiazd, który odbywa się przecież w lipcu? Ten jeden przykład pokazuje Wam złożoność tej branży - dużych imprez nie da się zaplanować na dwa tygodnie przed realizacją

Ponieważ...
To nie jest grill ze znajomymi - gdzie wystarczy miejsce, grill z akcesoriami, paczka mięsa, alkohol i kilkoro przyjaciół. Organizację imprez zaczyna się od spotkania z klientem, omówienia jego oczekiwań, a także zaznajomienia się z budżetem przeznaczonym na imprezę. Posiadając takie informacje możemy przystąpić do działania czyli wyszukać, sprawdzić dostępność oraz koszty i zaproponować odpowiednią lokalizację, firmę cateringową, oprawę artystyczną, program imprezy, zaplecze techniczne, konferansjera, fotografa, dodatkowe atrakcje, transport, osoby do obsługi eventu itd. przy czym musimy spiąć to wszystko razem tworząc kosztorys, który zmieści się w budżecie klienta - a jeszcze lepiej jak będzie sporo niższy. 

Aczkolwiek...
Na tym nie koniec. Bo to, że przygotowaliśmy bogatą ofertę spełniającą oczekiwania klienta nie oznacza, że teraz pozostaje nam czekać na event. Byłoby wspaniale, ale rzeczywistość jest nieco inna. Teraz czekamy na feedback czyli informację zwrotną. Co by chciał zmienić, co wyrzucić z oferty a co dodać. A może wysłał zapytanie do kilku agencji eventowych i wybrał inną firmę na realizację swojej imprezy? Ja nie wyolbrzymiam - tak po prostu jest. Jeśli jednak klient zdecydował się na współpracę z nami, ale ma pewne obiekcje - działamy dalej czyli

Szukamy...
Alternatyw. Modyfikujemy ofertę kilkukrotnie, tak by finalnie spotkała się z akceptacją. Co oznacza modyfikujemy ofertę? Wracamy do punktu wyjścia czyli: wyszukujemy, sprawdzamy dostępność i wrzucamy do kosztorysu. Aczkolwiek w chwili akceptacji oferty nie oznacza to, że odkładamy projekt w kąt i przypominamy sobie o nim dopiero w dniu realizacji. Nie. Cały czas jesteśmy na linii - czyli do dyspozycji klienta.

Chociaż...
Nie zapominajmy, że dobre agencje eventowe nie pracują przez pół roku tylko nad jednym projektem. W międzyczasie realizujemy mnóstwo innych imprez (czasami dwie w ciągu jednego dnia) oraz przygotowujemy oferty dla innych klientów. Wolny weekend w lato? A co to takiego? :)

I wreszcie...
Przychodzi dzień realizacji! Zazwyczaj jesteśmy niewyspani, bo dzień lub dwa wcześniej zaczęły się montaże techniki estradowej i inne. No ale przecież nie możemy pokazać po sobie zmęczenia - uśmiech od ucha do ucha (nieważne, że spaliśmy tylko 3 godziny) + dużo kofeiny i działamy od samego świtu, chociaż impreza zaczyna się wieczorem. Pracy jest bardzo dużo, bo musimy dopilnować, żeby podwykonawcy zjawili się na czas, oraz żeby wszystko było zgodne z ofertą - a składowych jest wiele. I tak samo wiele może się pojawić problemów, które należy sprawnie rozwiązać nie wprowadzając zbędnego zamieszania i napięcia  - zarówno przed jak i w trakcie realizacji.

A gdy event się już skończył...
Nie idziecie do domów tak jak uczestnicy imprezy. Nie. Bo Wasza praca jeszcze się nie skończyła. Tak samo jak koordynowaliście montaże podwykonawców- tak samo trzeba dopilnować demontaży- zazwyczaj przy blasku księżyca ;)

Mogłabym pisać godzinami, ale jak na pierwszy raz myślę, że i tak wpis jest długi. Będą jeszcze kolejne części, już wkrótce... :)

Dobry wieczór, witam w świecie eventowców ! :)



środa, 21 września 2016

Sesja ciążowa z Ewą

Półtora tygodnia temu udało mi się zabrać koleżankę ze szkolnej, licealnej ławki (kiedy ten czas zleciał ja się pytam?!) na sesję ciążową. W końcu ktoś dał się namówić na leśną scenerię o której od tak dawna myślałam. Minimalne światło po zachodzie słońca, stare drzewa i Ewa- wyszło klimatycznie, trochę tajemniczo, niecodziennie. Mi się podoba.











Piękna, prawda?

To chyba nie jest ściema, że chłopcy dodają kobiecie uroku - Ewcia wygląda fenomenalnie!


wtorek, 6 września 2016

Jak być szczęśliwym ?

Cześć i czołem! Witam po długiej przerwie - niestety praca w branży eventowej daje się we znaki (szczególnie latem). Na szczęście (a może i nieszczęście, bo lubię żyć w biegu :P) nadszedł czas kiedy mogę wieczorem spokojnie usiąść przy komputerze i odświeżyć mojego bloga. Dzisiaj Was zapraszam na wpis o tym jakie czynniki sprawiają, że czuję się naprawdę szczęśliwa. To co? Zaczynamy? :)


1. Przyjaciele - bez nich mój świat byłby nudny! Bo z kim mogłabym śmiać się do łez, rozmawiać o problemach, realizować moje szalone pomysły, do kogo mogłabym wpraszać się na obiad, wysyłać durne zdjęcia lub spędzać leniwe niedziele, kiedy ma się ochotę wyłącznie na leżenie do góry brzuchem? I choć nie mam problemów w nawiązywaniu nowych relacji to tak naprawdę niewiele jest osób, którym ufam bezgranicznie i które znają mnie lepiej niż mogłoby to się wydawać stosowne. I właśnie wśród nich czuję się jak ryba w wodzie - bo pomimo wieku mogę dalej pajacować jeśli mam na to ochotę i wiem, że nikt krzywo się nie spojrzy tylko ewentualnie do mnie dołączy :D

2. Rodzina - rodzinę się docenia kiedy nie ma jej blisko. Nie zapomnę nigdy pierwszych świąt Bożego Narodzenia na emigracji kiedy popłakałam się jak dziecko... Pomimo starań i długich przygotowań czułam się jakbym oszukiwała z tymi świętami samą siebie - i wtedy puściły emocje. Dlatego teraz, pomimo niezłego tempa w moim życiu staram się jak najczęściej odwiedzać dziadków, czy rozmawiać z rodzicami. W końcu, mając rodzinę blisko, czuję, że jestem we właściwym miejscu, że jestem w DOMU. 

3. Czas wyłącznie dla samej siebie - uwierzcie mi, że znalezienie takiego czasu graniczy u mnie z cudem. A to dlatego, że mam masę znajomych:
a) z którymi uwielbiam się spotkać ale
b) zaniedbałam ich ze względu na intensywną pracę więc
c) teraz nadrabiam zaległości towarzyskie
Ale pomimo tego mam takie dni (no dobra, zazwyczaj niecałe :P), że po prostu mam ochotę się od wszystkich odciąć i skupić na samej siebie. Wyjechać na wieś, poczytać książkę, zrobić maseczkę na włosy, poleżeć plackiem na działce czy obejrzeć kilka odcinków ulubionego serialu. Takie chwile  sam na sam ze sobą pozwalają mi się wyciszyć i zachować wewnętrzną równowagę. 

4. Podróżowanie - każdy kto mnie zna choć trochę wie, że uwielbiam podróżować i bywać w nowych miejscach. I choć ostatnie cztery lata z rzędu w okresie wakacyjnym wyjeżdżałam za granicę w to lato udało mi się skoczyć jedynie na weekend do Gdańska i Wrocławia. Ale nawet takie dwa krótkie wyjazdy uradowały moje serducho, oczy i niekoniecznie wątrobę (If You know what I mean... :D). Wspaniałe widoki, doborowe towarzystwo, zwiedzanie połączone z rekreacją to coś co uwielbiam :) Nieważne gdzie wyjeżdżam, ważna jest podróż sama w sobie ;)

5. Próbowanie nowych rzeczy - choć łatwo sprawić mi radość niestety szybko się nudzę. Dlatego też lubię eksperymentować i próbować nowości. Potrawa której nigdy nie jadłam? Ciasto którego nigdy nie piekłam? Sport, którego nigdy nie uprawiałam? Gatunek książki po którą kiedyś nawet bym nie sięgnęła? To tylko nieliczne przykłady pokazujący w jaki sposób urozmaicam sobie życie. Rutyna jest nudna!

6. Marzenia - są po to by je realizować! Nigdy nie zapomnę jak około półtora roku temu na pytanie kolegi (jeszcze w Anglii) gdzie bym chciała pracować odpowiedziałam "przy organizacji imprez". I proszę bardzo - teraz właśnie się tym zajmuję. Marzenia (w postaci celów) są moim motorkiem napędowym w życiu; wychodzę z założenia, że jeśli naprawdę czegoś pragniemy to jesteśmy w stanie to zdobyć. Choć nie mam na to recepty to uważam, że proces realizacji marzeń zaczyna się w naszych głowach, dlatego warto od samego początku nastawić się na wygraną i dziaaałać :) Bez odkładania tego na KIEDYŚ. 

7. Pogodzenie się z przeszłością - wiem, że czasem bywa to trudne, ale niestety nie osiągniemy pełni szczęścia, jeśli nie zamkniemy poprzednich rozdziałów z naszego życia. Nie mam na myśli całkowitego odcięcia się od tego co było, bo przeszłość jest zbiorem naszych doświadczeń, tylko o zaakceptowanie przeszłości, naszych i czyichś wyborów. Nie bądźmy niewolnikami naszej przeszłości na własne życzenie.

8. Satysfakcja zawodowa - żadne pieniądze nie są w stanie uszczęśliwić człowieka, jeśli robi coś czego po prostu nie lubi. Zbyt wiele z nas jest nastawionych na konkretne kwoty finansowe nie mając przy tym bogatego doświadczenia czy odpowiednich kwalifikacji. Marnujemy się zatem na posadach, które nas nie spełniają, ale są bardziej opłacalne, zamiatając pod dywan nasze prawdziwe ambicje. A później uważamy, że "jest już za późno/ jesteśmy za starzy" żeby zacząć od nowa w wymarzonej branży. Ja postawiłam wszystko na jedną kartę - zaczęłam od zera w branży zajmującą się organizacją firmowych imprez i wiecie co? Okazuje się, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu :)  (choć teraz się martwię, czy nie popadam już w pracoholizm... :P)





A Ty? Jesteś szczęśliwa/y?

Buziaki! Do zobaczenia następnym razem!