Strony

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Wspomnienia z Rodos cz. II

Witam Was w kolejnej, drugiej części mojej małej fotorelacji z wakacji na Rodos. Bez zbędnego gadania przechodzę do kontynuacji :)


Po plażowaniu w Agia Agathi punktem na naszej liście było miasto Lindos. Jest to jedno z najbardziej popularnych miejsc na wyspie ze względu na wspaniałe, piaszczyste plaże jak i zapierający w dech naturalny krajobraz. Nie wierzycie?


A teraz ? :) Widok na Akropol również zrobił na nas wrażenie...


A sama droga na jego szczyt cieszyła nasze oczy takimi oto widokami :) 





No i jesteśmy!


Patryk testował kamerę GoPro. Szczerze? Mój canon zdecydowanie wygrywa :D (no ok, ale nie w ekstremalnych warunkach)


Wspaniałe widoki!!!






I piękna zatoka Lindos po raz ostatni... <3


Prawdziwie greckie miasto, prawda?


A po Lindos stała się rzecz najgorsza- padł mi akumulator w aparacie :(. Na szczęście nawet jak jest całkowicie wyczerpany to zawsze wiem, że uda mi się cyknąć kilka ostatnich zdjęć. I zrobiłam to właśnie w miejscowości Prasonissi


Jest to prawdziwy raj dla kitesurferów jak i windsurferów... Ah, pewnego dnia się odważę i spróbuję któregoś z tych sporów wodnych :D No i ze względu na położenie tego miejsca (południe) pomiędzy morzem Śródziemnym a Egejskim było tam mega wietrzenie... Wiecie co to znaczy? Fale fale fale !
Na tym zdjęciu widać oba morza... tylko które jest które?! :D


Zrobiło się już późno (w końcu tyle zobaczyliśmy i przejechaliśmy w ciągu jednego dnia) i postanowiliśmy, że wrócimy do naszego hotelu ale... zachodnim wybrzeżem wyspy. Powiem Wam jedno- było dziko! Kilka razy zbłądziliśmy, dzikie kozy zastawiły nam drogę i nie chciały się ruszyć... Dotarliśmy do małego, przydrożnego kramu w Monolithos, umieszczonego przy wysokiej skarpie, z której widok był po prostu bajeczny... Zjedliśmy najpyszniejsze, najsłodsze nektarynki w życiu, opędzając się jednocześnie od os i głaszcząc tę piękną, małą kózkę:


Skradła moje serducho <3 Tylko spójrzcie no :)

A przy okazji podziwialiśmy zachód słońca... Tutaj, już moja lustrzanka nie podołała, także zdjęcie robione za pomocą GoPro :)


Po zachodzie słońca zrobiło się naprawdę późno (i ciemno) dlatego wróciliśmy do hotelu i padliśmy wręcz z przemęczenia ;) Ale dobre wieści były takie, że praktycznie zwiedziliśmy całą wyspę- zostały nam tylko okolice stolicy- miasta Rodos. Także grafik na drugi dzień nie był już tak napięty. Ale to już w kolejnym ostatnim poście, OK? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz