Strony

czwartek, 4 czerwca 2015

Friday is my favourite F word

O ile weekendy mam wolne.
No ale tak czy siak ta koszulka z Primarka za całe 6 funtów musiała być moja :P
Oto kilka zdjęć, które udało nam się zrobić w przepięknym Cardiff w ostatni weekend. Ciężko zaklasyfikować tego posta do OOTD no ale mój chłopak i zdjęcia w artystycznym stylu to połączenie zupełnie niemożliwe. Kiedy proszę go o zdjęcia całej sylwetki okazuje się, że mam ucięte stopy. No trudno :D Dodam, że tego dnia miałam na sobie moje ukochane, białe conversy :D Także niech zadziała Wasza wyobraźnia! 

P.S. Dodatkowe kadrowanie po przejrzeniu zdjęć na kompie wcale nie polepsza ich jakości... Mimo wszystko zapraszam ;) Będzie na luzie :)










Trzymajcie kciuki oby następnym razem było lepiej :D


kurtka PULL&BEAR | t-shirt PRIMARK | jeansy MANGO | naszyjnik H&M | zegarek MICHAEL KORS |

poniedziałek, 1 czerwca 2015

One day in Cardiff

Wczorajszy dzień spędziliśmy bardzo miło. Ponieważ pogoda zaczyna sprzyjać podróżniczym duszom postanowiliśmy opuścić granice nudnego jak flaki z olejem (smutna prawda) Bristolu na rzecz walijskiego Cardiff. Podróż nie była zbyt długa, bo około 50 minut pociągiem, z czego jednak kilka minut jazdy tunelem podwodnym nieco pobudziło moją wyobraźnię. No ale żyjemy :D To tak w skrócie. A teraz może trochę fotorelacji...


Jak zwykle (bo jakżeby inaczej ze mną) zwiał nam pociąg :D Musieliśmy czekać 30 minut na kolejny, na szczęście czas oczekiwania umilał mi Harlan Coben a ściślej "Tylko jedno spojrzenie". P.S Skończyłam dzisiaj czytać i oczywiście polecam (jak zawsze Cobena) z całego serducha. Trzyma w napięciu do samego końca...


Dawno nie widziałam tak fajnego grafftti...



I takiego stadionu. W kształcie statku :D



Właśnie tak spacerując przy Millenium Stadium zauważyłam, że w Cardiff jest mega zielono!



Dopóki nie dotarliśmy tutaj... Bute Park, czyli główny park w miejscowości Cardiff, którego obszar wynosi ok 53 hektary. Idealne miejsce na spacery, jogging, piknik, wyjście z psiakiem. Przepiękne widoki oferowane przez matkę naturę. Polecam!


W takich warunkach aż chce się spacerować! :) I zrobić zdjęcia OOTD (jezu, Klaudia, serio? :D), które wrzucę w oddzielnym poście. SZALEŃSTWO!!!


A tutaj mury zamku w samym centrum przy głównej ulicy. Fajnie!




Fosa przy zamku to nie bujda, to prawda :D


Znalazł się i czas na selfie :P


No a w środku zamku już nie było tak pięknie... te niekończące się przejścia. Eh, ci królowie to musieli być w niezłych formach, bo ja naprawdę miałam dosyć :D


Kawki, herbatki?






Te zdobienia są po prostu niesamowite :P 


Piękna jest ta sala!


Detale, detale..



Patryk dwa razy nie musiał pytać czy mam ochotę na przejażdżkę :D (P.S chyba się nie lubi z "portretówką" bo uciął koniowi łeb :P)


Więc musiałam wziąć sprawy, ekhem, tzn. aparat w swoje ręce :D Przejażdżka była mega zabawna, uśmiałam się jak nigdy, ale od nadmiaru kolorów migających mi przed oczami zaczęło mi się trochę kręcić w głowie. No ale warto było! 


Jeszcze dodam, że trafiliśmy do mega wyposażonego sklepu z przebierankami :D Nie mogliśmy stamtąd wyjść, przysięgam, tyle tam tego było :D Która z tych masek najbardziej Wam wpadła w oko? Mi oczywiście ta słodka kocia mordka :D



W samym centrum miasta, które jest bardzo urokliwe (i naznaczone walijskimi flagami) znajdował się mały targ. Kupiliśmy sobie syrop do napojów o smaku kwiatu dzikiego bzu (pycha!), dżem truskawkowy i bułki. Podjechaliśmy też autobusem w stronę zatoki Cardiff Bay, ale wtedy jak na złość zaczęła psuć się pogoda, a nasze wrażenia były wprost proporcjonalne do naszego zmęczenia. Chwilę później głodni jak wilki wybraliśmy włoską knajpę, wybraną za pomocą pozytywnych recenzji na tripadvisor w celu zjedzenia rzekomo najlepszej pizzy. No, niestety zgodnie przyznaliśmy, że ta pizza najlepsza nie była, za to arancini z serowym farszem, które wybraliśmy na przystawkę zdecydowanie trafiło w nasze gusta :) Może kiedyś spróbujemy zrobić w domu...

To już wszystko co chciałam Wam przekazać w tym poście. Polecam wizytę w Cardiff ludziom, którzy cenią sobie wypoczynek, piękny krajobraz w miejscu bez pośpiechu.