Strony

sobota, 23 maja 2015

Your home is where your heart is

Wczoraj wieczorem wróciłam z pięciodniowego urlopu w Polsce. Głównym powodem mojego wyjazdu była ostatnia już wizyta u ortodonty- w końcu mogę się uśmiechać od ucha do ucha i nie wyglądać jak (jak to nazwała mnie koleżanka) tygrys szablozębny :D Hurra! Nawet nie wiecie jak się cieszę, szczerze? to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu :) Uwielbiam się uśmiechać i śmiać a aparat jednak trochę odbierał mi tej pewności siebie. Może teraz w końcu będę częściej robiła zdjęcia i zamieszczała je na blogu, kto wie kto wie... :D #obietnicebezpokrycia

Ok, ale nie to jest celem tego posta :) Chciałam z Wami podzielić się zdjęciami z mojego urlopu, bo, pomimo tego, że było to tylko pięć dni to czuję, że wykorzystałam je w pełni. Oczywiście w planach miałam wysypianie się na moim wygodnym łóżku, ale... moi mili... nic z tego :D Wyspałam się dopiero dzisiaj w Bristolu, budząc się w południe. Pomimo długiej, dziewięciogodzinnej podróży czuję, że wróciłam na obczyznę z zastrzykiem pozytywnej energii. Dlaczego? Sprawdźcie sami :)



W Polsce przywitała mnie piękna wiosna :)


Odwiedziłam też działkę, dla której moi rodzice stracili głowę :P


Te motylki przywiozłam dla rodziców w bagażu podręcznym :P Zdobią teraz pięknie oczko wodne :)



Poprosiłam mamę, żeby zerwała mi konwalie :)


Skalniak z kwiatkami...


I jaszczurkami! :o


I niezapominajki przed działeczką <3


Jestem zakochana w tym zegarku!

Czas na coś smacznego... babski wieczór czas-start!



Z koleżanką ze starej pracy na ploteczkach z wąsem :D


Także tego :D


A to mój menager z poprzedniej pracy :D


Chińczyk z budy na Kościuszki to obowiązkowy punkt wizyty w Stargardzie :P 


Monika zgubiła kawałek widelca :D


Po ukończeniu studiów po raz pierwszy trafiłam na Juwenalia :D


Nie wiem o co chodzi, ale było zabawnie :D


Siostra dopadła się do ajfona :P


I zaprosiłam ją na nasze ukochane lody! Do lodziarni, którą pamiętamy za dzieciaka ze spacerów z rodzicami <3


Zabrałyśmy tego oto pana na działkę na grilla :)


Którego moja siostra nie chciała wypuścić z objęć :P



A to reszta ekipy :P


Ta rozpusta trwała do 3 w nocy :D


Z moją Angelą wybrałyśmy się na pyszne soczki warzywno-owocowe :)


Do bardzo fajnej knajpki, odkrytej zupełnie przez przypadek :)


Świetne wnętrze, pyszne soki, polecam, Klaudia Ratajczyk ;)


Odwiedziłam też dom rodzinny Patryka... oczywiście tylko z jednego względu:




Dopiero w dzień wylotu miałam czas, żeby zjeść śniadanko na balkonie... tak jak lubię najbardziej :D


No i jedziemy na lotnisko :(


Ale jak pięknie było po drodze :)


No i jestem! Oto on! LONDYN :) (jeszcze przez szybę)


I już nie z autokaru :D


Wykorzystałam swoje wolne 30 minut na spacer...


I się zakochałam <3


Cudowne miasto :P


No fajne, fajne :D


Ale i tak najlepiej wrócić o 2 w nocy i zastać taką niespodziankę na szafce nocnej <3



Oczywiście, cały wyjazd zleciał w niesłychanie szybkim tempie :P Przecież wszystko co dobre szybko się kończy... Czas na powrót do szarej rzeczywistości, ale przecież nie jest aż tak tragicznie? Wróciłam do mojego chłopaka, do tutejszych przyjaciół, a pogoda wcale nie jest taka gorsza od tej co była w Polsce.

Dziękuję za uwagę i do zobaczenia, mam nadzieję, że prędzej niż za miesiąc :)

2 komentarze:

  1. Ooo widzę znajomą twarz i Stargardziankę. :D Jak tu u Ciebie wiosennie. :-) Zazdroszczę baaardzo przeprowadzki do Anglii, też chciałabym tam zamieszkać po studiach. :D Fajnie, że udał Ci się urlop w Polsce, widzę, że działo się oj działo. Udało Ci się nawet załapać na Juwenalia! Czekam na kolejne piękne zdjęcia z Bristolu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cześć :) nie ma co zazdrościć, jak bardzo chcesz się przeprowadzić do Anglii i masz możliwości to czemu nie? Nawet jeśli miałoby to być tymczasowe to jest to świetna przygoda no i fajne wspomnienia zostają :) Chociaż naprawdę tęsknota za "domem" robi swoje... Gdyby nie moje częste wizyty w PL w ciągu tego pół roku to nie wiem czy nie byłabym w Stargardzie z powrotem :P

      Usuń