Strony

niedziela, 7 września 2014

Wesele polsko-włoskie i odrobina Warszawy

Witam wszystkich po długiej przerwie :)

Jakiś czas mnie nie było, ale to dlatego, że muszę załatwić parę ważnych spraw do końca, a niestety naglący czas nie idzie u mnie w parze z mobilizacją. A szkoda. Licencjat sam się nie obroni (w kampanii wrześniowej a jakże). Poza tym praca, praca, praca. Ale już niedługo nadejdzie czas wielkich zmian w moim życiu, czego prawdę powiedziawszy nie mogę się już doczekać. Ale o tym może innym razem ;)

W zeszły weekend byłam ze znajomymi w Warszawie, choć ostatecznym naszym celem było wesele pod stolicą (Zdunowo). Pierwszy dzień (i noc) spędziliśmy jednak w centrum Warszawy, która za każdym razem chwyta mnie za serce... uwielbiam duże miasta.

Sami zobaczcie! Nie pogardziłabym mieszkaniem z takimi widoczkami...



Na szczęście nie byliśmy (jak zazwyczaj na wyjazdach) tylko we dwoje- towarzyszyła nam świetna para znajomych. Zaciągnęłam ich do Ogrodu na bibliotece UW, ponieważ słyszałam wiele pochwalnych opinii na temat tego miejsca.







ale chyba było po sezonie :P bo podziwialiśmy jedynie... trawę :D Daliśmy sobie spokój ze zwiedzaniem, byliśmy padnięci po 6godzinnej podróży. Poszliśmy zatem się relaksować w domu Magdy i Davide (pary młodej) spacerując po centrum Warszawy.

W piątek miało miejsce wesele. Na początek cudowna, jakże inna msza polsko-włoska (tak, pan młody jest Włochem), później świętowanie w przepięknym pałacu w Zdunowie:

(zdjęcie pochodzi ze strony: www.e-turysta.net)

A teraz czas na zdjęcia mojego autorstwa:















Po pierwsze- cudownie było spotkać się z Magdą (koleżanką z liceum) po takim czasie, w tak ważnym dla niej dniu. Cieszę się, że mogłam być przy niej i świętować wspólnie z nią jej nowy, piękny etap w życiu. Po drugie- wesele było inne niż wszystkie: rzekłabym, że dostojne, choć nie zabrakło śmiechu, a także "multi culture"- przy naszym 12osobowym stoliku były dwie osoby z Wielkiej Brytanii i jedna z Nowej Zelandii. Oczywiście weselne trunki rozwiązały dość szybko barierę językową ;) Największą furorę na nas zrobiła fotobudka- pierwszy raz spotkaliśmy się z takim gadżetem osobiście. Efekty widać na ostatnim zdjęciu :) Reasumując- zabawa była przednia, poznałam mnóstwo ciekawych ludzi i byłam uczestnikiem cudnego wydarzenia jakim jest ślub... 


Do następnego! ;)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz